stało się, w poniedziałek matka wróciła do pracy,
kostek rozpoczął 3 tydzień żłobkowania. na start po 6 godzin będzie "siedział".
mam nadzieję, że ciocie przepłakane dni mają już za sobą.
młody płacze właściwie już tylko jak go zostawiam, jak budzi się z drzemki i jak mu się przypomni.
a poza tym: bawi, tańczy, śpiewa, pije, je i gada.
ogromniasty głaz spadł mi z serca, kiedy odbierając go, pierwszy raz zobaczyłam jak się bawi. nie wisi na cioci zaszlochany, tylko siedzi sobie z dziećmi i bawi się autem. ufff. następnego dnia przywitał mnie biegając po sali z miską po zupie dokładnie próbując ją wylizać :-)
pomimo wszystkich zalet, jakie niesie ze sobą posłanie dziecka do żłobka uważam, że dziecko w takim wieku jest zupełnie niegotowe i nieprzygotowane na rozstanie z mamą. przecież ono nie rozumie, dlaczego własna rodzicielka je zostawia. przynajmniej moje.
A że o sobie już nie wspomnę :-(
pooooszedł....
iwulka
I jak tu znaleźć złoty środek...
OdpowiedzUsuńzawsze z czegoś trzeba zrezygnować :/
OdpowiedzUsuń