Na szczęście te kilka trudnych dni mamy już za sobą. Mój synek powrócił.
Wrócił jego uśmiech, radość, zabawa, buziaki, tulasy....aż chciało się być z nim sam na sam i mieć tylko dla siebie.
Przewrotne życie. Jeszcze kilka dni temu odechciewało mi się macierzyństwa.
Dzisiaj pragnę więcej :)
to trzeba brać się do roboty i robić drugiego - wtedy będzie więcej miłości i macierzyństwa ;))
OdpowiedzUsuńW sumie.....przekonałaś mnie ;-)
UsuńI to jest piękne. Zawsze zza chmur wychodzi słońce :)
OdpowiedzUsuńIwona nie kuś bo wezmę z Ciebie przykład i też zacznę ganiać męża po domu :)
OdpowiedzUsuńJa nie muszę ganiać męża, sam się garnie ;)
Usuńto nie pozostaje nic innego jak życzyć owocnego szaleństwa :D
Usuń