Pamiętam, że niedziele zawsze były słoneczne, a w samo południe o 12 zaczynała się suma w kościele.
Na wiosnę kwitły w lesie zawilce i przylaszczki a w maju
konwalie. Lato było zawsze gorące i jeździliśmy nad jezioro, zbieraliśmy
jagody i poziomki, biegaliśmy do sklepu po lody bambino za 0,49 zł.
Jesienią szukaliśmy w mchu podgrzybków i reklamówkami nosiliśmy
kasztany do szkoły. W zimie
padał śnieg, a zaspy były do kolan, trzeba było palić w piecu i odśnieżać chodnik przed bramą. Było normalne, że zjeżdżaliśmy na
sankach i mieliśmy gila do pasa. A pomarańcze były tylko pod choinką.
Moja mam prawie w ogóle się nie malowała. Prawie w ogóle nie miała
kosmetyków do makijażu. Może to takie czasy były, że na rynku wiało
pustką, a może nie lubiła, nie pamiętam. Za to pamiętam różową szminkę
na ustach w niedzielę, kiedy szliśmy do kościoła i to jak znikała po
rosole. Pamiętam też brązowy tusz do rzęs w takim bordowym opakowaniu ze
złotym napisem. Mama miała po nim mniejsze oczy, tak mi się przynajmniej
wydawało, a może to dlatego, że też były brązowe? Nosiła w niedzielę
złote kolczyki i łańcuszek z Matką Boską, mam go do dziś, leży gdzieś na
dnie mojej szkatuły wspomnień. Przypomniało mi się to wszystko kiedy z
półki sklepowej wybierałam krem do twarzy i zobaczyłam to logo ....
Zapach, dźwięki, smaki i obrazy tworzą nasze wspomnienia i LOGO.
Celia kojarzy mi się z marką godną zaufania, z tradycją, to jedna z najstarszych firm kosmetycznych w Polsce, jej kosmetyki używane są przez Polki od wielu pokoleń. A to logo, które przywołało we mnie wspomnienia to prosta, elegancka i charakterystyczna grafika symbolizująca kobiece piękno, delikatność i urodę. Mimo faktu, że nie spotkamy jej reklam na billboardach, w gazetach i sklepach, mimo wielu
zmian na rynku i silnej konkurencji, wciąż cieszy się dużą
rozpoznawalnością.
Dobre Logo to najlepsza reklama, a reklama dźwignią handlu, wzięłam i kupiłam.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz