powrót do domu po olsztyneckich wojażach okazał się trudniejszy niż przypuszczałam.
od momentu przekroczenia progu mieszkania, moje dziecko zaczęło jęczeć, stękać, szlochać aż wreszcie krzyczeć z niezadowolenia. stare zabawki be, zabawa z rodzicami be.
pozostał spacer i plac zabaw, to okazało się ok., jednak wieczór i poranek ponownie pogrążone w depresji, nie mogliśmy tego wytrzymać.
wyszliśmy z domu o 10 a wróciliśmy o 19 - dziecko padło....
przyszło mi nawet przez myśl, aby odesłać go kurierem z powrotem do Olsztynka, ale możliwe że ta depresja ma związek z trojką, która próbuje się przebić, więc jeszcze chwilę się wstrzymam z wysyłką.
taka niedziela:
iwulka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz