ubiegły tydzień spędziliśmy z Kostką w Olsztynku.
1 mąż, my 3 i 6 dzieci w tym jedno jeszcze brzuszkowe, prawdziwa mormońska rodzina ;)
słońce, jezioro, spacery, obiady, kawki, desery, winko, laby i najlepsze jagodzianki pod słońcem.....
moje dziecko jakby się ulotniło, wyrwane z małometrażowego mieszkania w miejskiej dżungli, nagle przeniosło się na łono natury zakrapianej uśmiechniętymi dzieciakami.
całe dnie spędzał na świeżym powietrzu wśród masy nowych zabawek: trampoliny, jeździki, rowerki, baseny, wózeczki, laleczki, misie, łopatki, piłki.....
zapomniał o jęczeniu i narzekaniu, a ja pozbyłam się na kilka dni bólu kręgosłupa.
w pogoni za innymi dziećmi moje maleństwo z dnia na dzień coraz lepiej opanowywało sztukę poruszania się na swoich dwóch dolnych kończynach...
relacje między dzieciakami to temat na oddzielny post....
a po powrocie do szarej domowej rzeczywistości moje dziecko wpadło w depresję :-(
post sponsorowany przez Ciocia Janka&Co. ze specjalnym udziałem Mary&Kal.
pozdrawiam
iwulka
:)
OdpowiedzUsuń