Parę dni temu, jak znalazł, spotkałam się z
nowym pojęciem: High Need Babie. czytając ten artykuł, nareszcie
zrozumiałam i wszystko stało się dla mnie jasne.
nasze wspólne początki były trudne, ba.....,
trudne to mało powiedziane. chwilami moja frustracja osiągała punkt krytyczny i
byłam w stanie niemal poddać się jakiemuś samookaleczeniu, na szczęście
kończyło się tylko na biciu głową w ścianę.
jeszcze w szpitalu wydawało się, że nasze
dziecko będzie ciągle cudownie spało, jadło, spało, jadło, och idylla, która
okazała się nierealna i nieosiągalną, „sielankowa wizja rodzicielstwa bardzo
szybko traci rację bytu”. Kilka dni po powrocie do domu nasze dziecko po prostu
nagle zaczęło krzyczeć, nie mięliśmy pojęcia co się z nim dzieje. udaliśmy się
do lekarza, jednego, drugiego, no cóż dziecko tak ma. dni mijały a nasze
dziecko ciągle płakało, spało tylko w ramionach, modliliśmy się o jego sen, bo
zdarzało się, że nie spał cały dzień, próba odłożenia śpiącego Kostka graniczyła
z cudem. Chusty i nosidełka dawały krótkotrwały efekt, wózek, czy fotelik
samochodowy w ogóle się nie sprawdzały. na szczęście ten stan nie utrzymywał
się długo, bo ok. 2 miesiące, jednak Kostek do dzisiaj lubi sobie pojęczeć, bo
tak! i absorbuje mnóstwo naszej uwagi.
Ostatnie kilka dni to dla naszej rodziny kolejna szkoła
życia. Pytam samą siebie co się stało z moim dzieckiem? Gdzie jest mój syn? I
kim jest to dziecko, które prawie w ogóle się nie uśmiecha, ciągle płacze,
jęczy, nie wie czego chce. Chce na ręce i odpycha się, chce jeść i rzuca łyżką,
chce spać, ale nie chce się położyć, chce się bawić, ale jednak nie chce…..
HNB – „ dzieci, które potrzebują więcej. Wyjątkowe dzieci,
które poprzez swoje zachowania mówią nam o swoich wyjątkowych potrzebach.
Dzieci, które przed swoimi rodzicami stawiają wysokie wymagania co do jakości
sprawowanej opieki”. Te wysokie potrzeby „ są wynikiem specyficznego
temperamentu, czyli budowy oraz sposobu funkcjonowania układu nerwowego”.
Cytaty pochodzą
z artykułu link powyżej.
High-need
baby z upływem lat zmienia się w high-need child (wymagające dziecko), a
następnie w high-need adult (wymagający dorosły). Każdy z tych etapów można
opisać pewnymi charakterystycznymi cechami.
high-need baby
|
high-need child
|
high-need adult
|
intensywne reakcje, niezwykle przejmujący, trudny do
ukojenia płacz, wrażliwe, niezadowolone, wymagające, wyczerpujące,
nieustępliwe.
|
nieustępliwe, wyczerpujące, wymagające, uparte,
drażliwe, o silnej woli, energiczne, ruchliwe, niecierpliwe, odważne, ciekawe
świata, podejmujące wyzwania.
|
dominujący, dążący do celu, zawzięty, rezolutny,
pełny entuzjazmu, empatyczny, zaradny, towarzyski, posiadający pasje.
|
No cóż, wydaje się, że pewne cechy charakteru oceniane jako
negatywne u małych dzieci, u dorosłych wydają się być już raczej pozytywne.
Jestem więc dobrej myśli i próbuję budować dobrą relację z moim synem w
przepełnionej cierpliwością atmosferze.
na pocieszenie powiem Ci,że mam w domu to samo i czasami mam ochotę wyjść i wrócić jak moje dziecko dorośnie i powie mi samo o co mu chodzi (oczywiście tego nie robię :) ) uparty, charakterny, trudny, płaczliwy, nie lubiący obcych, himerny ale za to potrafi obdarzyć mnie najpiękniejszym uśmiechem, dać najsłodszego całusa i przytulić jak nikt. nie zamienie go na żadnego innego nawet aniołka, oby była prawda że w dorosłym życiu wyjdzie mu to na dobre bo czasami brakuje mi siły - niech moc będzie z nami ;))
OdpowiedzUsuńNiech moc bedzie i z Toba siostro ;-) co nas nie zabije to nas wzmocni....
OdpowiedzUsuńMój hnc ma nieco ponad 2 lata. Rok temu o moim rodzicielstwie mówiłam, że to jak z siedzeniem na karuzeli z której nie można zejść. Myślałam że po 1 roku będzie lepiej. Chyba jest gorzej.....Autoagresja...Depresja wkradła się w moje życie i chyba straciłam nadzieję na poprawę. Wszystko o czym myślałam w ciąży grzmotnęło z hukiem na podłogę i rozbiło się w drobny mak. Ciężko.
OdpowiedzUsuńpotrafisz pocieszyć człowieka :/
Usuńchciałabym drugie ale boję się,że też da mi tak w kość i nie ogarnę dwójki buntowników z małą różnicą wieku. pewnie jak będę długo czekac to stwierdzę,że już mi się nie chce wchodzić w pieluchy..i co tu robić? :/
OdpowiedzUsuńJa bym zaryzykowała, szybko się przemęczyć a potem z głowy ;) wbrew pozorom może z dwójką będzie łatwiej :)
UsuńMoja córka ma juz 4 latka i niedawno dowiedziałam sie o hnb! wszystko stało się nagle jasne! nie zwariowałam, nie wydawało mi się, nie rozpieściłam! Moje dziecko dało czadu już w szpitalu! żadne nie darło się tak jak moje, reszta spała...długo by opowiadać, teraz szukam info o dalszych etapach! :)
OdpowiedzUsuńU nas podobnie
UsuńJa też nie wiedziałam co to HNB, dopóki na facebooku nie znalazłam tego skrótu. Wtedy wszystko się wyjaśniło. Najgorsze, że wśród znajomych same idealne dzieci i wciąż spotykam się z niezrozumieniem.
UsuńJa o takich dzieciach dowiedziałam się niedawno. Mój prawie 11 letni syn spełnia większość podanych cech i jako HNB i jako HNC mam nadzieje ze będzie je miał również jako dorosły. Jest najcudowniejszym jak i najokrutniejszym starszym bratem dla swojej niespełna 4 letniej siostry. Ja codziennie muszę się zmagać z niedouczonymi I przemęczonymi nauczycielami którym mój syn podważa autorytet w śród swoich kolegów z klasy. Musze znosić Tresera dzieci w postaci pseudo psychologów szkolnych ale za to jako jedna z nielicznych doświadczam jeszcze publicznych tulasów i innych oznak czułości od mojego dorastającego mężczyzny, które każdego dnia dają mi siłę do dalszej walki o lepsze jutro. Damy rade. Musimy tylko pamiętać że nasze dzieci nas kochają a my kochamy je. Jeśli macie już dość, macie chwile zwątpienia zatrzymajcie się, zamknięcie oczy i przypomnijcie sobie moment kiedy pierwszy raz miałyście Swój mały kruchy skarb na recka Chile po tym jak w trudach sprowadziłyście go na świat. Gwarantuje że znajdziecie w sobie siłę do walki.
OdpowiedzUsuń