Niespełnione marzenie taty? wrodzona miłość?
mój syn przejawia dużą miłość do piłki koszykowej, jak tata zresztą...
można powiedzieć, że dzięki tej dyscyplinie sportu nasze drogi moje i taty połączyły się :)
kiedy trzyma w dłoniach piłkę, a na parkiecie odbywa się mecz, po policzkach ciekną mu łzy, bo nie może biegać z nimi.
końcowy gwizdek to znak, że już można biec.....
salę opuszcza zalany łzami, bo ciągle jest mało.....:(


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz