Moment stawiania pierwszych kroków przypadł u nas w okresie letnim. Chyba jak każdy rodzic bardzo długo zastanawiałam się nad wyborem pierwszych bucików. To zakup ważniejszy niż wybór wózka, czy łóżeczka, ma decydujący wpływa na późniejszą postawę i układanie stóp naszego dziecka. Warto zachęcać dzieci do spacerowania boso, na plaży, w ogrodzie, a także na co dzień w domu. U nas było to o tyle proste, że było lato i Kostek wszędzie chodził na boso, nawet na placu zabaw. Mięśnie bosej stopy pracują najsprawniej, szczególnie jeśli podłoże jest nierówne. Stąpanie bez butów jest nieocenione w kształtowaniu się sklepienia pulchnej i niezbyt foremnej stopy małego dziecka. Kiedy maluch maszeruje na bosaka po piasku, trawie, mchu albo małych kamyczkach, jego palce prostują się, jednocześnie masowane są receptory odpowiedzialne za właściwe funkcjonowanie wszystkich najważniejszych organów i narządów, których zakończenia znajdują się na stopie.
Chodzenie boso wzmacnia mięśnie, wpływa na stopy relaksująco, a nawet koryguje płaskostopie. Bose spacery łagodzą przeciążenia, na jakie narażone są małe stópki. Ważne są też ćwiczenia, kiedy dziecko jeszcze nie pewnie stąpa można w kąpieli, lub piaskownicy, układać stopy do środka i robić tzw. książeczkę, czytać ją i opowiadać. Później warto zachęcać dziecko do chodzenia na piętach, czy paluszkach,
Nauka wskazuje, że wady stóp nie występowały u prymitywnych ludów nie noszących obuwia. Badania przeprowadzone w Anglii i Hongkongu dowiodły, że różnorodne schorzenia i wady stopy występowały znacznie częściej u dzieci noszących obuwie niż u chodzących boso.
Oczywiście mówię o dzieciach, które nie mają problemów z postawą i układaniem stóp.
A podsumowując – najlepszym butem dla dziecka jest jego własna stopa. Dlatego, ile się da i gdzie się da, pozwalajmy dzieciom chodzić na bosaka.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz