Pomijając śpiewy, tańce, nabytą odwagę i rozumowanie, przedstawię przykłady, kiedy mój syn stał się bohaterem w swoim własnym domu :)
1. Otóż nasz król bałaganu i podartych gazet nadal największą przyjemność czerpie ze zwykłego robienia bałaganu, czasami wystarczy mu kilka minut, aby skrzętnie poukładane przeze mnie zabawki stworzyły artystyczny nieład obejmujący pół mieszkania.
Kiedyś z bezsilności zapytałam:
- Kostek, a czy ty potrafisz sprzątać?
spojrzał na mnie, pomyślał i powiedział:
- Taaaa...
- tak? no to sprzątaj.
a on wziął i zaczął sprzątać....
przysięgam, nigdy nie uczyłam go sprzątać i nawet nie używałam chyba w sumie przy nim tego słowa, więc O_O
a co najlepsze, po włożeniu kilku zabawek do szuflady, pobiegł po buty i domagał się spaceru...było dla mnie jasne, że w żłobku, przed wyjściem na spacer sprzątają zabawki :]
2. Totalny hit, dzisiaj rano, zapytałam syna, czy zmienimy pieluszkę i czy zrobił kupkę? a on zaprowadził mnie do łazienki, wskazał na nocnik i powiedział:
- tu.
- chcesz zrobić tutaj kupkę? chcesz usiąść na nocnik?
- Taaaa
no i hops, usiadł i zrobił O_O!!!
oklaski i kurtyna
dziękuję .....
o ja ale jestem dumna z Kostka!! u nas żłobek też wpływa pozytywnie, mały potrafi chwilę sam sobą się zająć, jest bardziej samodzielny i odważny. wczoraj mnie zaskoczył jak mial gila i chciałam mu wytrzeć,że na widok chusteczki zaczął dmuchać nosek (ja tego nie uczyłam) tylko z nocnikiem jeszcze nie próbowałam ale chyba z ciekawości muszę sprawdzić.
OdpowiedzUsuńa, tak, dmuchać w chusteczkę też się nauczył i nawet sam ją bierze i sam próbuje wycierać nos :)
Usuń